Rapa Nui

Tradycja Kultura Współczesność

82  Z pewnością było to ważne wydarzenie w historii światowego futbolu. FIFA nazwała ten mecz "Game of the Century". 5 czerwca 2009 r. w profesjonalnym pojedynku  zmierzyły się drużyny Colo Colo z Santiago i Rapa Nui. Piłka nożna oficjalnie przybyła na Wyspę Wielkanocną.

 

 

Jest w tym sporo polityki. Rząd Chile wciąż szuka sposobów na ocieplenie stosunków ze zbuntowaną prowincją. A nic tak nie poprawia wzajemnych relacji, jak dobre, sportowe widowisko. O tym, że napięcia pomiędzy tubylcami a władzami na kontynencie są, świadczyć mogła wszechobecna policja. Trudno mundurowym przypisać tylko rolę ochroniarzy. Chilijski Związek Piłki Nożnej włączył się w te działania licząc na nawiązanie przyjacielskich kontaktów, a zarazem na promocję futbolu na tym odległym lądzie.

 

86 87


Warto też wiedzieć, jak powstał CF Rapa Nui. Na Wyspę przybył utytułowany napastnik reprezentacji Chile, emerytowany trener narodowej kadry w plażowej piłce nożnej, Miguel Ángel Luis Gamboa Pedemonte. Rozejrzał się dookoła. Zebrał chętnych rybaków, rzemieślników i tancerzy. Przeprowadził z nimi kilkanaście treningów i stworzył klub, który 4 tygodnie później wziął udział w pierwszej rundzie Copa Chile! Nie przestawajmy zatem wierzyć w naszych biało - czerwonych...


83 Colo Colo rzeczywiście pokonali dzielnych Rapanujczyków, 4:0. Myli się jednak ten, kto uważa, że było to łatwe zwycięstwo dla Chilijczyków. Tubylcy, mimo niewielkiego doświadczenia, walczyli dzielnie. Otuchy dodawali sobie prezentując tradycyjny taniec wojowników, El Hoko. Mogli liczyć na doping najwierniejszych kibiców, bo członków swoich rodzin. Duchowo wspierali ich członkowie Rady Starców. I co najważniejsze - wbili przybyszom z kontynentu gola, niestety przy pomocy ręki.


84Na uwagę zasługuje również liczba widzów, którzy zasiedli na trybunach stadionu w Hanga Roa. Doliczono się ponad 3000 osób, a warto nadmienić, że Wyspa Wielkanocna liczy ok. 3800 mieszkańców. To chyba światowy rekord zainteresowania futbolem. A pojedynkowi przyglądały się takie sławy jak Harold Mayne-Nicholls, były prezes Chilijskiej Federacji Piłki Nożnej. Jaime Pizarro, ówczesny Sekretarz Sportu w chilijskim rządzie oraz burmistrz, a dziś guberntaor Rapa Nui - Pedro Edmunds Paoa.


85To musiało być fantastyczne widowisko. Dwa zespoły walczące ze sobą pośrodku Oceanu Spokojnego. Wydawało się, że czas zatrzymał w tym odległym zakątku Chile. Do tego opisu dodać trzeba szum fal morskich rozbijających się o skalisty brzeg, niezwykłą muzyczną oprawę pojedynku oraz spoglądające dumnie moai, strzegące od tysiąca lat tajemnicę tej niezwykłej wyspy. 

 

89Wszystko to działo sie pomiędzy dwoma gwizdkami sędziego Carlosa Chandía. Minęło pół godziny, gdy dla Colo Colo bramkę zdobył Pérez. Drugi i trzeci gol padły w 32 i 58 minucie. Chilijczycy wykonali także bezbłędnie rzut karny w 69 minucie, podwyższając wynik spotkania na 4:0. W końcowe zwycięstwo chilijskiej reprezentacji chyba nikt nie wątpił. Choć czasami, zwłaszcza w pierwszej połowie, amatorzy z Wyspy Wielkanocnej pokazali lwi pazur, dzięki swojej ogromnej odwadze w nierównej walce ze utytułowanym przeciwnikiem. Dramaturgii dodał pojedynkowi wciąż padający deszcz, a następnie silnie wiejący wiatr.

 

90

 

Po meczu, co najważniejsze, były oklaski, wzruszenie i uznanie. Zawodnicy jednej i drugiej drużyny, w uścisku przebywali w boisku przez dłuższą chwilę czas, starając się przedłużyć moment szczególny. Magiczny i historycznych. Ostatecznie niezapomniany. To był dzień, kiedy piłka nożna, wzniesiona na Rapa Nui, znalazła się bliżej centrum Chile.

 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Reklama
www.douglas-shop.pl

Patronat

Reklama