Rapa Nui

Tradycja Kultura Współczesność

59

Fauna i flora

  Wyspa leży w tak dalekim oddaleniu od jakiegokolwiek lądu, że dla zwierząt nie możliwe jest pokonanie takiego dystansu. Mieszkańcy Rapa Nui wierzą, że Hoto Matu’a, pierwszy król, który przybył na wyspę i razem ze swoimi ludźmi ją zasiedlił, przywiózł ze sobą wszystko co było im potrzebne do przeżycia, łącznie z muchami! Ponieważ nie ma tam pszczół, więc kwiaty zapylają muchy:).

Nie występuję tam też małże z dużymi muszlami, ponieważ ląd jest bardzo malutki. Istnieje tylko jedna piaszczysta plaża. Reszta wybrzeża to ostre skały. Nie ma więc miejsca, gdzie te mięczaki mogłyby się zasiedlić i rozwijać. Największe mają ok. 2 cm długości. Wykonywane są z nich bardzo piękne naszyjniki, ozdoby stroju kobiecego.

 

posłuchaj:

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

06
 
 


Opaskę na głowę, którą widzimy na zdjęciu, zrobiono z 4 gatunków muszli. Te błyszczące to największe, jakie na wyspie występują. Naturalnie błyszczące, nielakierowane, niepolerowane.
 
 
 
 
     

Na Rapa Nui jest tylko kilka gatunków endemicznych roślin i zwierząt. To wręcz przeciwnie, niż na przykład na Wyspach Galapagos, które słyną z wyjątkowości swoich stworzeń.  Natomiast jest wiele endemicznych gatunków ślimaków morskich, które są jednak bardzo maleńkie. 


Interesująco prezentuje się również ptasia rodzina, choć to okazy spotykane na terenie całej  Polinezji, od Hawajów po Nową Zelandię. Są to:
 

Kena, Sula dactylatra

sula1 sula2

                  

Makohe, Fregata minor 

fregata1 fregata2
            
 

Tavake, Phaeton rubricauda („rajski ptak”, lepiej jednak prezentuje się w locie, niż na lądzie)

tavake1 tavake2
 

 

Manutara, Sterna fuscata

sterna1 sterna2
                  
 

W przeszłości na Wyspie Wielkanocnej występowały endemiczne gatunki ptaków. Dominowały okazy morskie, m.in. fregaty, malutkie nawałniki i petrele z hakowato zakończonymi dziobami. Również na lądzie skrzydlate bractwo miało swoją silną reprezentację. W koronach palm mieszkały jedyne w swoim rodzaju papugi i sowy płomykówki. Okoliczne mokradła upodobały sobie czaple i kiepsko latające chruściele. Spotkał je jednak okrutny los. Część z nich została po prostu zjedzona przez głodnych tubylców. Inne zmuszone były do przeprowadzki, gdyż zniszczono ich naturalne środowisko życia w wyniku wylesienia wyspy.

68 Na szczególną natomiast uwagę zasługuje roślinność. W pewnym sensie symbolem Rapa Nui jest Paschalococos disperta.  Dziś  na Rapa Nui w zasadzie nie ma żadnych drzew, a co za tym idzie cienia. W latach 60-tych przywieziono z Chile eukaliptusy i akacje. Tych drzew zasadzono jednak niewiele i to tylko w reprezentacyjnych miejscach na wyspie. Zatem w słoneczny dzień przejażdżka rowerem, a nawet zwykły spacer mogą nieźle wymęczyć.  


Ten niewielki ląd porastał endemiczny gatunek palmy kokosowej. Naukowcy zbadali  pyłek kwiatowy, w jaskiniach odnaleźli puste orzechy, przyjrzeli się również odlewom zagłębień  korzeni i ustalili, że ostatnie okazy tego gatunku rosły jeszcze w 1650 roku.

67To co sprawiło, że Paschalococos disperta zapisa na została na kartach historii, stało się również jej przekleństwem i doprowadziło do zagłady. Drzewo wykorzystywano do transportu moai. Po drewnianych belach przesuwano dziwaczne kolosy. A jak w każdej cywilizacji posłużyło też do budowy domów, czy łodzi dla wędkarzy.
 
Nie bez winy są również autochtoni. Uważa się, że ich przysmakiem było jadalne serce palmy. Według najnowszych badań przyczyną zniknięcia tej rośliny był nagły wzrost populacji szczurów  polinezyjskich. Te znów zajadały się nasionami palmy, co uniemożliwiło proces odradzania się lasu.
 
77 W przeszłości stwarzały cień, w którym mogło rosnąć toromiro. Gatunek drzewa, który również wyginął. To kolejna ciekawostka Rapa Nui. Powszechnie uważa się, że tubylcy wycięli w pień toromiro w pierwszej połowie XVII w. Zaraz potem jak rozprawili się z Paschalococos disperta. Tej roślinie przypadła jednak znacznie szlachetniejsza rola w historii wyspy. Wykonywano z niej przedmioty kultu, a także codziennego użytku.
 
To co sprawiło, że oczy całego świata zwróciły się w jej stronę, to dziś już tylko przypuszczenie, że z tego właśnie drzewa wykonywano tablice z zapisanym na nich pismem rongo rongo. Współcześni naukowcy potrafią jednak więcej. Te bezcenne zabytki dla ludzkości potraktowano nowoczesnymi metodami i okazało się wykonano są z zupełnie innego gatunku drzewa - Thespesia populnea, powszechnie znanego jako Portia Tree.

 
76 Warto dodać, że drzewo po kilkuwiecznej przerwie powróciło na Rapa Nui. To wspólny projekt naukowy Royal Botanic Gardens, Kew i Göteborg Botanical Garden. Tamtejsi spece rozmnożyli w 1960 r. roślinę wykorzystując do tego osobniki o udokumentowanym pochodzeniu. Nasiona zbierali tylko z pojedynczych drzew. Istnieje bowiem teoria, że toromiro pochodzi od jednego osobnika. Inne badania wykazały jednak, że przeżyli potomkowie jeszcze co najmniej jednego drzewa.
 
Rapa Nui to idealny cel egzotycznej wyprawy i wymarzone miejsce do wypoczynku. Choć to Polinezja, panuje tu klimat europejski. Jest zatem ciepło, nie gorąco, jak to bywa w tropikach. Nawet w sezonie letnim temperatura niewiele przekracza 30oC. Brak cienia rekompensuje często wiejący wiatr, który znacznie ułatwia życie w najbardziej nawet upalne dni. Do tego sielskiego opisu trzeba dodać, że na Wyspie nie ma komarów, moskitów i innych tym podobnych uskrzydlonych. Do zupy nie wleci nam osa, niestety za oknem nie zabrzęczy też pszczoła. Ogólnie mówiąc na tym maleńkim lądzie występuje bardzo mało owadów, jak i większych zwierząt.

94Jakieś minusy? Jeśli nie fascynuje nas tajemnicza historia Wyspy Wielkanocnej i artefakty przeszłości pozostaje nam „dumanie” – długie spacery, podziwiane krajobrazów i poczynań natury, rozmowy z przyjaźnie nastawionymi tubylcami, które mogą trwać naprawdę długo. Ich względy, a nawet szacunek, bardzo szybko zdobędziemy kupując jakąś pamiątkę turystyczną. Istnieje jednak ryzyko, że nasza pogawędka przeciągnie się wtedy do następnego poranka. W okresie zimowym uciążliwy bywa deszcz, padający niekiedy tygodniami. W połączeniu z wiatrem może porządnie dokuczyć. Ale czy to mankamenty Rapa Nui?  

No i ta cisza. Jeszcze kilka lat temu na Wyspie przebywało tylu turystów, ilu przyleciało ostatnim samolotem z Chile. A więc niewielu. Przy odrobinie szczęścia przez cały dzień można było nikogo nie spotkać. Dziś sytuacja się nieco zmieniło. Przyjezdnych przybywa, co zarówno cieszy autochtonów, jak i jest źródłem kłopotów dla nich. Te wszystkie zalety doceni ten, kto później poleci na nieodległe już Tahiti. Tam wszystko na odwrót: żar, brud, błonkoskrzydłe, tłumy ciekawskich itd.


 
fot. Joanna Przetocka     
fot. Stephanie E. Pauly
fot. Eva Stankovitch

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Reklama
www.douglas-shop.pl

Patronat

Reklama